Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strefa mamy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strefa mamy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 marca 2014

Naturalna pielęgnacja

Patrząc na poniższy asortyment buteleczek, można się zastanawiać czy są to kosmetyki pielęgnacyjne, czy lekarstwa robione przez farmaceutę. Mój dzisiejszy post dedykuję pani z Douglasa, która zawzięcie przekonywała klientkę (nie żebym podsłuchiwałam rozmowę, nie, nie, samo tak wpadło mi do ucha :-), o wspaniałych właściwościach kremu z kwasem hialuronowym. Krem ten, znając tą drogerię, opiewał w granicach 200-300 zł. I teraz pytanie, czy za tą sumę otrzymamy kosmetyk, który poprawi stan naszej cery czy będzie to tylko placebo. I jaki procent danego składnika jest w interesującym nas kremie. Nie wiem, czy zwróciłyście uwagę, że często kosmetyk który w nazwie ma np. balsam z olejkiem arganowym, tego olejku ma znikomą ilość. Niestety, płacimy za markę, dystrybucję, marketing i za pensję tej pani w Douglasie (generalnie nie lubię Douglasa, ale nie o tym dzisiaj :-). Dlatego ja od jakiś dwóch lat posiłkuję się prawdziwymi, naturalnymi składnikami zakupionymi w internecie (jest trochę tych sklepów - biochemia urody, e-naturalne, mazidła -  nie polecam żadnej konkretnej firmy, aczkolwiek korzystałam z wymienionych i jestem zadowolona). Wracając do naszego kremu z Douglasa, uważam, że taki sam efekt uzyskamy stosując zwykły krem np. z Ziaji i dodając do niego przy każdej aplikacji żel hialuronowy, bądź do zwykłego balsamu olejek migdałowy. Olej arganowy sam w sobie jest drogi więc ja raczę nim swój pyszczek. Na ciało zostawiam inne olejki. Asortyment, który używam obecnie widoczny jest na zdjęciu. Na stronach z naturalnymi kosmetykami możemy zakupić poszczególne składniki, ale część ze sklepów oferuje gotowe zestawy. Wiele razy kręciłam już swój krem składający się np. z 5 składników naturalnych, a nie 15-20 chemicznych. Do takiego kremu  używa się naturalnego konserwantu. Cześć składników należy przechowywać w lodówce, co dla niektórych może być minusem. Nie neguję kosmetyków drogeryjnych, ani też w 100% nigdy nie będę w stanie używać tylko kosmetyków naturalnych, ale mieszanie tych obu ścieżek stało się w mojej pielęgnacji właściwą drogą.


 

czwartek, 20 lutego 2014

Ciąża - zapobieganie rozstępom

Jeśli w umyśle przyszłych mam pojawia się obawa dotycząca zmiany wyglądu związana z ciążą, dotyczy ona przeważnie dwóch spraw: przybrania na wadze i pojawienia się rozstępów. Różne są opinie na temat tego drugiego. Jedni twierdzą, że dużo można zdziałać pielęgnacją, inni, że genów nie przeskoczymy i jeśli mamy dostać rozstępów, to i tak je dostaniemy. Ja na razie jestem po jednej ciąży i po porodzie. Po tym doświadczeniu obstaję za pierwszym stwierdzeniem. Na swoim ciele posiadam rozstępy. Nie pamiętam kiedy one się pojawiły, ale przypuszczam, że w okresie dojrzewania. Tym mankamentem zostały dotknięte moje biodra i kolana (!). Nie wiązało się to z przytyciem, ponieważ jako nastolatka utrzymywałam stałą wagę. Dlatego gdy zaszłam w ciążę wiedziałam, że muszę położyć duży nacisk na profilaktykę. Taka niestety była teoria, życie, jak wiadomo, robi swoje. Początek ciąży (tak do 4 miesiąca) to całodobowe mdłości, nadwrażliwość na zapachy. Nie byłam w stanie się niczym smarować. Gdy te dolegliwości przeszły, wkroczyłam z pielęgnacją. Jeśli chodzi o brzuch, zdążyłam się "zabezpieczyć" zanim skóra zaczęła się rozciągać, czego nie mogę powiedzieć o piersiach. Bardzo szybko powiększył mi się biust, a skóra nie zabezpieczona niczym, pokryła się rozstępami. Jeśli zaś chodzi o brzuch, nie mam ani jednego rozstępu. Dlatego z mojego doświadczenia wynika, że mimo, iż nasze geny wskazują na predyspozycję do rozstępów (moja mama i siostra mają rozstępy) i tak możemy dużo zdziałać odpowiednią pielęgnacją. Przechodząc do meritum, co robiłam w trakcie ciąży? Podstawa - nawilżanie. Wskazane oczywiście są wieczorne delikatne peelingi (w okolicach brzucha musimy uważać z masażami, a gdy ciąża jest zagrożona, niestety trzeba omijać tą strefę). Jeśli zaś chodzi o nawilżanie stosowałam w zależności od pory dnia i ochoty trzy poniższe produkty.
 
Oliwkę HIPP stosowałam wieczorem, po prysznicu, choć nie codziennie. Nakładałam ją na wilgotne jeszcze ciało w sporej ilości. Oliwka jest tania więc sobie nie żałowałam :-) Choć oczywiście wtedy trzeba chwilę poczekać, żeby zdążyła wniknąć w skórę. Kolejny, krem z Tołpy, kupiony pod wpływem chwili i promocji w drogerii. Zużyłam jedno opakowanie. Minusem było brudzenie bielizny przez ten krem. Głównym kosmetykiem w mojej pielęgnacji był ostatni, krem Elancyl, Prevention Vergetures (przeciw rozstępom dla kobiet w ciąży). Jest to kosmetyk, moim zdaniem, z wyższej półki, niedrogeryjny, a jednocześnie nie rujnujący portfela, tak jak np. MAMA MIO Tummy Rub Stretch Mark Butter (powyżej 100 zł na 120 ml) czy chociażby Mustela (250 ml w granicach 100 zł). Ja znalazłam aptekę, gdzie za pojemność 500 ml kremu Elancyl płaciłam poniżej 100 zł. Zużyłam jego parę opakowań (3-4 nie pamiętam). Obecnie jest on dostępny w innym, nowszym opakowaniu. Zawsze smarowałam się dwa razy dziennie, czasem trzy razy, używając któregoś z powyżej wymienionych kosmetyków. Nie daję pewności, że na inne kobiety w ciąży moja pielęgnacja zadziała, ale zachęcam do profilaktyki. Lepiej się smarować i żałować, niż żałować, że się nie smarowało :-).